Markethink, czyli marketing inteligentny, używany od jakiegoś czasu przez zachodnich specjalistów od reklamy jest już w zasięgu Polskich przedsiębiorców. Nowe narzędzie może stać się sposobem na klientów, którzy dotąd potrafili oprzeć się zabiegom agencji reklamowych, przekonując ich do promocji, która wcześniej wydawała się im się zbędna.
Obecnie podział na tradycyjne i interaktywne formy przekazu coraz bardziej się zaciera. Żeby przyciągnąć i zatrzymać klienta nie wystarczy już ulotka, billboard czy strona www. Odbiorca staje się coraz bardziej wymagający a budżety przeznaczone na jego „dopieszczanie” – paradoksalnie – coraz mniejsze.
Coraz bardziej wartościowym i oczekiwanym produktem agencji reklamowych jest promocja integrująca wszystkie działania, zarówno te tradycyjne, jak i interaktywne. Jego ekskluzywność polega na tym, że jest złotym środkiem – wykorzystuje nowe narzędzia, odwołując się do klasycznych. Zabieg ten wymaga szerokich kompetencji i cierpliwości, ale gwarantuje nam, że nasza marka będzie rosnąć w siłę. Internet, a przez to wszystkie narzędzia promocji z przedrostkiem e-, nie są już nowymi mediami. Przez ostatnie lata dojrzały i stały się masowymi kanałami dotarcia, zapewniającymi wymierne efekty. „Tworzenie dzieł markethinkowych wymaga dużej kreatywności od zespołu. Teraz trzeba porzucić szablony i dotrzeć do klienta treścią, forma przekazu schodzi na drugi plan” mówi Jarosław Włodarczyk, Creative Director Pressiton Studio.
Nowa koncepcja choć wydaje się zagadkowa i tajemnicza, wymaga stosunkowo niedużych nakładów do osiągnięcia określonych efektów. Każdy przedsiębiorca może ją wykorzystać i złowić nowego klienta. „ Markethink daje nowe możliwości, które są w stanie przewrócić rynek usług reklamowych do góry nogami. Odpowiedzialność za tworzenie atrakcyjnego wizualnie środowiska Internetu, a także zachwycanie swoich klientów i zaskakiwanie ich realizacjami to nasza dewiza”, mówi Kamila Barszcz, Project Manager w Pressiton Studio.
Aby bardziej obrazowo wyjaśnić założenia filozofii Markethink'u można przytoczyć przykład
kampanii wyborczej Baracka Obamy. Sztab jego marketingowców wykreował postać kandydata o jakiej myśleli Amerykanie – szczerego, inteligentnego i z konkretnymi planami. Fachowcy prezydenta zawsze starali się być o krok przed pomysłami wyborców, np. poprzez stworzenie kanału na YouTube. Jedną z zasad jakie przyjął Barack Obama, była prosta i klarowna komunikacja, przez co jego wypowiedzi były zwięzłe i konkretne. Hasło wyborcze kandydata demokratów to tylko trzy krótkie słowa: „Yes we can”, do których została stworzona specjalna piosenka wraz z teledyskiem, a skuteczny marketing wirusowy rozprzestrzenił link do filmiku nie tylko wśród Amerykanów.
Teraz Markethink wkracza na polski grunt reklamy i promocji. Czy zmieni zwyczaje konsumenckie Polaków? Kierując wzrok na przykłady państw Zachodniej Europy i patrząc na historię rozwoju markethink'u, możemy spodziewać się zaskakujących projektów. Jak pokazuje historia, kto pierwszy wykorzysta nową szansę, ten zyska najwięcej. Nowe koncepcje albo przynosiły spektakularne sukcesy albo druzgocące porażki. Jednak mało prawdopodobne wydaje się by narzędzie, które odniosło niekwestionowany sukces w Europie Zachodniej okaże się niewypałem w Polsce, kraju z tak pro-internetowym społeczeństwem.